Wszyscy pieką pączki, także i ja postanowiłam. Nigdy wcześniej ich nie piekłam i bałam się co z tego wyjdzie? A co "wyszło". Wyśmienite pączki, spokojnie dorównujące tym z dobrych cukierni. Jedyny zarzut to taki, że są nieco "płaskie", bo smażone w zbyt płytkim oleju, ale przecież najpilniej uczyć się na błędach. Tak czy inaczej, szczerze polecam.
Składniki na ok. 15 pączków:
Suche:
Suche:
400 gr mąki orkiszowej
150 gr brązowego cukru
4 łyżeczki skórki cytrynowej
1/4 łyżeczki soli morskiej
150 gr brązowego cukru
4 łyżeczki skórki cytrynowej
1/4 łyżeczki soli morskiej
Mokre:
150 ml mleka roślinnego
75 gr miękkiego masła
25 ml spirytusu
4 żółtka
2 łyżeczki esencji waniliowej
1 l oleju do smażenia (u mnie Omega 3)
Pozostałe:
Zaczyn:
65 ml mleka roślinnego
40 gr świeżych drożdży
1 łyżka mąki orkiszowej
1 łyżka cukru brązowego
Wszystkie składniki ze sobą połączyć pozostawić do wyrośnięcia na ok 30 minut.
Budyń:
150 ml mleka roślinnego
60 ml advocaata
50 gr cukru brązowego
2 łyżki kakao
1 łyżka mąki ziemniaczanej
Odlać trochę mleka i dodać do niego mąkę. Resztę mleka zagotować w małym garnczku. Dodać pozostałe składniki i rozczyn z mąką. Ciągle mieszając jeszcze raz zagotować. Zdjąć z ognia i dodać advocaat. Pozostawić do ostygnięcia.
Sposób wykonania:
Utrzeć żółtka za pomocą miksera, a następnie dodać cukier i nadal ucierać, aż do powstania jednolitej masy. Następnie dodać mleko, sól i skórkę cytronową. Wymieszać. Dodać masło, a na końcu spirytus i ucierać jeszcze przez kilka minut.
Odstawić przykryte lnianą ściereczką na ok. 60 minut. Następnie, rozwałkować ciasto na grubość 1 cm (można ręcznie, bez wałka) i szklanką wycinać kółka. Na jedno kółko nałożyć łyżeczkę budyniu, a drugim kółkiem przykrywać, zlepiając ciasto na brzegach. Następnie, w rękach formować kulę i położyć na oprószoną formę do ponownego wyrośnięcia. Tak samo postępować z resztą ciasta.
Pączki delikatnie kłaść na gorący tłuszcz i smażyć na średnim ogniu, z każdej strony kilka minut. Wyjmować i kłaść i na ręcznik papierowy. Osuszone, układać na półmisku, można wtedy polukrować, albo posypać cukrem pudrem. Ja oprócz pudru wykorzystałam resztę budyniu.
Z inspiracji "Fabryki Przepisów".
Pączki delikatnie kłaść na gorący tłuszcz i smażyć na średnim ogniu, z każdej strony kilka minut. Wyjmować i kłaść i na ręcznik papierowy. Osuszone, układać na półmisku, można wtedy polukrować, albo posypać cukrem pudrem. Ja oprócz pudru wykorzystałam resztę budyniu.
Z inspiracji "Fabryki Przepisów".
HTML składników



piękne
OdpowiedzUsuńp.s a mąka orkiszowa to ta jasna tak? czy pełnoziarnista?
Tak zgadza się, to ta "jasna". Ta "ciemna" to razowa. Pozdrawiam.
UsuńOczywiście dziękuję! Jak na robione pierwszy raz jestem zadowolona.
Usuńdziękuję :)))
OdpowiedzUsuńnaprawdę są piękne i maja piękne wnętrze
Miło mi to słyszeć.
OdpowiedzUsuńCudo :D
OdpowiedzUsuńco tam , że płaskie.. ważne, że pyszne!:-)
OdpowiedzUsuńNo... pyszne są...bardzo trudno się powstrzymać...
UsuńDziękuję dziewczyny!
OdpowiedzUsuńorkiszowe? super!
OdpowiedzUsuńa to wnętrze. kurcze, moją dietę trafia szlak! xd
Nie jest tak źle. A budyń, dlatego, że domowej produkcji, to daje Ci pełną kontrolę. Możesz dać jeszcze mniej cukru.
UsuńSmak nieziemski, bardzo polecam.