Część pierwsza.
Pogoda była wymarzona. Termoareometr wskazywał prawie 30 °C. Niebo błękitne, z kilkoma białymi obłoczkami. Bezwietrznie. Siedziałam na tarasie, nade mną rozpościerał się olbrzymi parasol, który blokował dotarcie promieni słonecznych oraz lekko zacieniał. Przy takiej atmosferze, ciało same się rozleniwiało, relaksowało i na chwilę, można było zapomnieć o natłoku codziennych, domowych obowiązków, a delektowanie się mrożoną kawą, wyjątkowo temu sprzyjało. Siedząc tak, obserwowałam mój ogród, a w zasadzie ogródek, pachnące, różnorakie zioła oraz truskawki, pomidory i paprykę, których jeszcze nie ma, ale soczyste, zielone liście zapowiadają już niedalekie ich narodziny...
W pewnym momencie podskoczyłam. Zioła! Pietruszka! W planie mam zrobić frittatę, właśnie z pietruszką. Sielanka się skończyła. Pobiegłam do domu, aby jeszcze raz przeczytać przepis i zabrałam się do dzieła. Zbliżała się pora obiadu. Pomyślałam: "W taki upalny, słoneczny dzień, lekki obiad konsumowany na łonie natury,
będzie w sam raz".
Z lodówki wyjęłam szparagi, umyłam, obrałam, pokroiłam. Rozbiłam i rozbełtałam jajka. Podekscytowana, wybiegłam znów do ogrodu zerwać moją własną pietruszkę. Wypłukałam i porwałam - żeby nie zabijać tego co najcenniejsze - na mniejsze kawałki. Dalej, postępowałam już według wskazówek w przepisie, a wszystko wychodziło zgodnie z planem. Nieco trudności sprawiło mi jedynie fachowe odwrócenie frittaty na druga stronę. Nie mniej jednak efekt końcowy był zadowalający. Gotowa, swoista jajecznica znalazła się na środku wielkiego talerza. Była samotna, potrzebowała towarzystwa i więcej kolorów, aby mogła się stać iście wiosennym smakołykiem. Bez chwili większego namysłu wyjęłam z lodówki avocado, pomidory, rzodkiewkę i sałatę. Umyłam i przygotowałam tak aby można było udekorować nią szeroki, biały pas wokół frittaty. "Kolorowe towarzystwo jest już na miejscu", krzyknęłam. Wraz z talerzami i sztućcami, wyniosłam na stół i postawiłam pod parasolem na tarasie. Jeszcze tylko kilka fotek dla upamiętnienia pierwszej w życiu zrobionej przeze mnie frittaty i mogę już oczekiwać wygłodniałej rodziny, która zaraz ma się zjawić na obiedzie.
Składniki na jedną frittatę:
10 świeżych jajek, u mnie organiczne
3 łyżki oliwy z oliwek extra vergine
3 szczypty soli morskiej, miałkiej
1 pęczek natki pietruszki, drobno posiekanej
Sposób wykonania:
Umyj szparagi w zimnej wodzie, odsącz i połam na kawałki długości około dwóch centymetrów. Podgrzej oliwę na średnim ogniu na teflonowej patelni o średnicy
dwudziestu pięciu centymetrów, wrzuć szparagi i podsmażaj je około dwóch minut,
mieszając od czasu do czasu drewnianą łyżką. W tym czasie rozbij jajka do dużej miski, dodaj dwie, trzy szczypty soli do smaku i natkę pietruszki. Energicznie ubijaj ręczną trzepaczką, by do mieszanki dostało się jak najwięcej powietrza. Zanim szparagi się zrumienią, wlej jajka na patelnię. Drewnianą szpatułką delikatnie przesuwaj je dokoła, by surowe kawałki były na dole, a usmażone – na górze. Kontynuuj przez mniej więcej cztery minuty albo aż zobaczysz, że na wierzchu frittaty została już tylko cienka warstwa surowych jajek. Delikatnie podnieś łyżką krawędź placka – jeśli pod spodem jest złoty i chrupiący, możesz go przewrócić. Jeśli nie, podsmażaj jeszcze chwilę. Kiedy frittata jest gotowa do obrócenia, zdejmij patelnię z ognia i połóż na niej duży talerz (dnem do góry). Trzymając rączkę patelni jedną ręką, drugą przykryj talerz i energicznie obróć patelnię, by usmażona strona znalazła się na górze talerza.
Postaw patelnię z powrotem na ogniu i delikatnie przełóż na nią frittatę niedopieczoną częścią do dołu. Pozwól jej się smażyć jeszcze jakieś trzydzieści – sześćdziesiąt sekund, aż druga strona się zarumieni, a potem szybko przełóż na talerz. Ostrym nożem zrób trzy nacięcia od góry do dołu, a potem od prawej do lewej, dzieląc frittatę na kwadraty. Jedz na gorąco lub w temperaturze pokojowej. Porcja dla 4–6 osób.dwudziestu pięciu centymetrów, wrzuć szparagi i podsmażaj je około dwóch minut,
mieszając od czasu do czasu drewnianą łyżką. W tym czasie rozbij jajka do dużej miski, dodaj dwie, trzy szczypty soli do smaku i natkę pietruszki. Energicznie ubijaj ręczną trzepaczką, by do mieszanki dostało się jak najwięcej powietrza. Zanim szparagi się zrumienią, wlej jajka na patelnię. Drewnianą szpatułką delikatnie przesuwaj je dokoła, by surowe kawałki były na dole, a usmażone – na górze. Kontynuuj przez mniej więcej cztery minuty albo aż zobaczysz, że na wierzchu frittaty została już tylko cienka warstwa surowych jajek. Delikatnie podnieś łyżką krawędź placka – jeśli pod spodem jest złoty i chrupiący, możesz go przewrócić. Jeśli nie, podsmażaj jeszcze chwilę. Kiedy frittata jest gotowa do obrócenia, zdejmij patelnię z ognia i połóż na niej duży talerz (dnem do góry). Trzymając rączkę patelni jedną ręką, drugą przykryj talerz i energicznie obróć patelnię, by usmażona strona znalazła się na górze talerza.
Z inspiracji "Tracey Lawson W miasteczku długowieczności. Rok przy włoskim stole – przepisy.".



