Przepis ten jest stary jak świat... i pewnie wiele Pań domu robi go w taki czy w inny sposób. Moja Mama, co roku na Wigilię przygotowywała ten ukochany i wyczekiwany przeze mnie tort. Teraz, nie ma jej już wśród nas, a ja chcąc ocalić tradycje rodzinną, kontynuując jej pracę. Mój tort nie dorównuje temu wykonywanemu przez Mamę, ale praca czyni mistrzem... Jeszcze kilkadziesiąt lat pracy i może uda mi się osiągnąć cel.
Składniki na ciasto i krem o średnicy formy 24 centymetry:
Suche:
500 gr drobno zmielonych orzechów włoskich
350 gr brązowego cukru
180 gr cukru pudru
50 gr kakao
2 łyżeczki kakao
Mokre:
250 gr miękkiego masła
10 jajek
30 ml czystego spirytusu
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
Pozostałe:
Pozostałe:
Poncz:
1 (200 ml) zaparzona czarna herbata
5 łyżeczek brązowego cukru
3 łyżki złotego rumu np. Baccardi
2 łyżki soku z cytryny
Sposób wykonania:
2 łyżki soku z cytryny
Sposób wykonania:
Rozdzielić białka od żółtek. Ze wszystkich białek ubić pianę. Żółtka; 7 zostawić w jednym naczyniu, a 3 schować do lodówki. W oddzielnym naczyniu ubijać żółtka, aż staną się prawie białe, dodać brązowy cukier i dalej ubijać. dodać, kakao, orzechy i wanilię. Na końcu delikatnie połączyć z ubitymi białkami. Surowe ciasto, przelać do wysmarowanej i wysypanej mąką tortownicy*.
Wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec w temperaturze 160°C przez 50 minut.
W międzyczasie ubijać mikserem masło, aż stanie się kremowe. Dodać, schowane do lodówki jajka i dalej ubijać, aż będzie jednolita masa. Następnie dodać cukier puder i kakao. Dobrze zmiksować, aby nie było grudek. Dodać spirytus. gotowy krem wstawić do lodówki.
Kiedy krem jest w lodówce, możemy przygotować poncz.
Kiedy ciasto nie będzie już ciepłe, dolna jego część nasączamy ponczem, a potem smarujemy gruba warstwą kremu. Nakładamy druga warstwę i powtarzamy te same czynności, pamiętając o tym, a zostawić trochę kremu, na posmarowanie boków tortu. Na końcu, długim, szerokim nożem wygładzamy krem. Teraz możemy dowolnie przyozdobić tort, np połówkami orzechów włoskich.
* Ciasto można upiec w jednej tortownicy, lub jeśli ktoś nie lubi kroić, podzielić na dwie części i upiec dwa razy.
Z inspiracji mojej Mamy.



Uwielbiam takie ciasta. U mnie za to ciężko jest dorównać wypiekom babci, ale ciągle ćwiczę i wierzę, że kiedyś się uda :)
OdpowiedzUsuńDokładnie wiem, co mówisz. Ja zrobiłam tylko jeden błąd, kiedy był jeszcze czas, nie pytałam Mamy o szczegóły (i to w różnych dziedzinach życia), a teraz już nie mam kogo zapytać. Także, jeśli mogę poradzić, pytaj babcię o wszystko i zapisuj. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńI remember years ago eating a birthday cake for you made by your mother...at her apartment. I don't know if it was this one or not but I do remember it was made with walnuts. I was very surprised it didn't have flour in it. I remember it tasting very good. She was a great baker. Even though I could not communicate with her very well I will always remember the look of love in her eyes for her daughter.
OdpowiedzUsuńDear Kim,
OdpowiedzUsuńHow nice that you brought this lovely memory. Yes, this is exactly the same torte, made slightly different way. My Mom was doing everything by hand using this huge - made out of clay - bowl and wooden spatula. It took hours to complete this master piece. I used my KitchenAid - sounds little unfair...
Kim, I also submitted the recipe to the holiday contest sponsored by DoD Commissary. They wanted something unique and different... I will hear from them at the end of the month.
Wygląda smakowicie;)
OdpowiedzUsuńAch, czekoladowo-orzechowe zawsze brzmi pysznie :) I ładnie wygląda!
OdpowiedzUsuńDziękuję! Był pyszny.
Usuń