środa, 9 października 2013

Węgierski dios teszta

Bardzo lubię stare historie, opowiadane przez współcześnie żyjących, a dotyczące ich przodków. Do nich zapewne zależy wspomnienie autorki bloga, u której zaczerpnęłam inspirację do przygotowania kolejnej potrawy z makaronem. Babcia autorki pochodząca z Węgier wyemigrowała do USA i przywiozła ze sobą min. przepisy na węgierskie dania. Dios Teszta do nich właśnie należy, a został "skomponowany" podczas II Wojny Światowej, kiedy to gospodynie domowe musiały sobie radzić w kuchni z dostępnymi w owych czasach składnikami. Dios Teszta, to oryginalny strudel zrobiony jednak bez mąki, jaj i mleka, choć nadal pozostał słodki i chrupiący, a dopełniony domowym dżemem morelowym daje niezapomniane wrażenie smakowe.

 Składniki na 6 -8 osób:

500 g spaghetti, u mnie orkiszowe
200 g orzechów włoskich, pokruszone
100 g płatków sojowych, pokruszonych
75 g masła
50 g cukru brązowego
2 - 3 łyżki oliwy z oliwek

Dodatkowo:
Dżem morelowy
700 g moreli
250 ml wody
70 g cukru brązowego

Sposób wykonania:

Morele wymyć, przekroić na pół i wyjąć pestki. Włożyć do płaskiego garnka, zalać wodą i doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć gaz dodać cukier i gotować (bez przykrycia) aż morele staną się prawie jednolitą masą. 
W międzyczasie:
Płatki pokruszyć i wyłożyć nimi formę, wymieszać z oliwą i włożyć do rozgrzanego do 175°C piekarnika na 15 minut. Przez ten czas powinny zrobić się chrupiące.

Spaghetti ugotować w/g przepisu na opakowaniu. Odcedzić, a potem wymieszać z masłem i cukrem, na końcu dodać orzechy.
Serwować jako śniadanie lub deser z dżemem morelowym.

Z inspiracji znalezionej na "IndigoMemeories".